Nasz Głogów - najświeższe wiadomości z Głogowa i okolic

Informacje lokalne - Głogów, Jerzmanowa, Kotla, Pęcław, Żukowice

Jerzy Skrzypczyk: Nasze koncerty mogłyby trwać 16 godzin!

W ubiegłą sobotę (30 kwietnia) nastąpiło oficjalne otwarcie Przystani Marina. Dzień ten uświetnił koncert zespołu Czerwone Gitary. Nad Odrą zgromadziły się tłumy mieszkańców Głogowa, którzy przyszli pobawić się przy największych przebojach Czerwonych Gitar. O fenomenie zespołu, zmianach w składzie i największych przebojach z Jerzym Skrzypczykiem i Arkadiuszem Wiśniewskim rozmawiała Magdalena Ruta.

Magdalena Ruta: W ubiegłym roku Czerwone Gitary obchodziły swoje 50-lecie pracy scenicznej. Czy zastanawiał się Pan na czym polega fenomen zespołu?

Jerzy Skrzypczyk: Przede wszystkim Czerwone Gitary powstały w czasach kiedy popularny był zespół The Beatles. Wtedy każdy kraj chciał mieć swoich Beatlesów. Tak się złożyło, że to nam przypadła w udziale ta rola. Mieliśmy też bardzo dobre piosenki z zawodowymi autorami tekstów. Później różnie działo się w zespole Czerwone Gitary i należało dobrać takich ludzi, żeby dobra renoma zespołu była podtrzymywana.

Magdalena Ruta: Faktycznie zespół na przestrzeni lat przeszedł spore zmiany jeżeli chodzi o skład zespołu. Panie Arkadiuszu, doszedł Pan do zespołu później. Czy czuł Pan kiedykolwiek presje związaną z tym, że w pewnym sensie zastępuje Pan takich muzyków, jak Seweryn Krajewski i Krzysztof Klenczon?

Arkadiusz Wiśniewski: Wiadomo, że jest to swego rodzaju wyzwanie. Jednak myślę, że nie można tego rozpatrywać w kategoriach zastępstwa. Próby zastąpienia i udawania kogokolwiek z pewnością szybko zostałyby wychwycone przez publiczność jako fałsz.

Jerzy Skrzypczyk: Pozwolę się wtrącić. Faktycznie często mówi się nam o tym, że to nie są już te same Czerwone Gitary. Tak ? nie ma w nich Seweryna Krajewskiego i Krzysztofa Klenczona ? czyli postaci, które były bardzo charakterystyczne i indywidualne.  Jednak teraz są inni ludzie, którzy także są wartościowi. Muzycy występujący z nami są bardzo zdolni. To tak jak mówił Arek ? nikt nie zastępuje Krajewskiego, czy Klenczona. Teraz są inni muzycy i publiczność albo ich zaakceptuje albo nie.

Arkadiusz Wiśniewski: Zresztą zauważyliśmy, że nowe piosenki Czerwonych Gitar są równie popularne, jak te przeboje z dawnych lat.

Magdalena Ruta: No właśnie, zespół przez te wszystkie lata stworzył wiele przebojów. Jednak czy jest taka piosenka bez której koncert Czerwonych Gitar nie może się odbyć?

Jerzy Skrzypczyk: Byłoby nietaktem z naszej strony gdyby w koncertowym repertuarze nie było przebojów, które tworzyły historię zespołu. W związku z tym dobieramy repertuar tak, żeby pokazać pewien ogląd wszystkich przebojów ? tych z przeszłości oraz tych najnowszych. Jednak obecnie mamy ponad 280 piosenek i nie jesteśmy w stanie zagrać wszystkich. Kiedyś obliczyliśmy, że gdybyśmy mieli zagrać wszystko to jeden koncert musiałby trwać 16 godzin.

Arkadiusz Wiśniewski: Żeby zadowolić większość publiczności i zagrać jak najwięcej piosenek, to kilka przebojów połączyliśmy w takie bloki. Gramy wtedy fragmenty największych przebojów, które śpiewa z nami publiczność.

Magdalena Ruta: Wiele osób wychowało się na piosenkach Czerwonych Gitar. Panie Arkadiuszu czy Pan również w młodości był fanem Czerwonych Gitar?

Arkadiusz Wiśniewski: Rodzice w domu słuchali Czerwone Gitary. Ja siłą rzeczy też słuchałem tej muzyki. Interesowało mnie to i miałem kilka płyt zespołu z największymi hitami. Wtedy nawet nie myślałem o tym, że kiedyś sam będę tworzyć muzykę Czerwonych Gitar.

Magdalena Ruta: Można powiedzieć, że w tej chwili w zespole funkcjonują dwa pokolenia Czerwonych Gitar. Czy to jest przepis na sukces zespołu? W końcu każdy może przyciągnąć pod sceną swoją cześć publiczności..

Jerzy Skrzypczyk: Takie było założenie. Czas nieubłaganie leci, a trochę szkoda, żeby taka marka jak Czerwone Gitary któregoś dnia zakończyła swoją działalność. Nie boje się użyć tego słowa ? uważam, że Czerwone Gitary są rozpoznawalną marką. Jeżeli jest możliwość kontynuowania tej muzyki to należy to czynić. Tym bardziej, że ciągle jest zapotrzebowanie na naszą muzykę. W związku z tym, co jakiś czas trzeba odmładzać zespół. Arek jest już średnim pokoleniem Czerwonych Gitar. Na scenie grają z nami jeszcze młodsi muzycy. Oni są szalenie zdolni i mają możliwość przeskoczyć kilka etapów w swojej karierze. Już teraz mogą występować dla kilku tysięcy osób, którzy ich docenią i będą śpiewać razem z nimi. W tej chwili zdolnym muzykom ciężko jest się samodzielnie przebić. Naszym zadaniem jest, więc pokazywać tych muzyków, bo oni są naprawdę zdolni.

Magdalena Ruta: Początki Czerwonych Gitar przypadły w czasach, kiedy zespołom było łatwiej się wybić?

Jerzy Skrzypczyk: To prawda. Wszystkie nagrania były robione w warszawskiej Trójce. Te piosenki były rozsyłane do szesnastu rozgłośni lokalnych na terenie kraju i we wszystkich rozgłośniach leciała ta sama muzyka. Teraz promocja zespołu jest o wiele trudniejsza.

Magdalena Ruta: W 2015 roku ukazała się ostatnia płyta Czerwonych Gitar. Trwa już praca nad kolejną? Czy fani będą musieli długo poczekać na nowe przeboje?

Jerzy Skrzypczak: Nie ma co gonić. Przyjęliśmy taką zasadę, żeby dozować trochę te piosenki, które pojawiają się jako single. W między czasie zbieramy oczywiście materiał na nową płytę.

Arkadiusz Wiśniewski: Myślę, że nie należy sobie robić konkurencji własnymi płytami.

Magdalena Ruta: Dziękuje za rozmowę. 

Współpracujemy z: